pielgrzymka na jasną górę

 

Wracając do domu podczas drugiego etapu rajdu szlakiem południowej i zachodniej Polski, w okolicach Pyrzyc napotkałem jadącą przeciwnym kursem, barwną grupę młodzieży. Podzieleni na kilkunastoosobowe zespoły sprawiali wrażenie pielgrzymów. Później dowiedziałem się, że istotnie, pielgrzymka rusza rokrocznie ze szczecińskiego ogniska Brata Alberta w ostatni poniedziałek lipca. Pieczę organizacyjną sprawuje brat Sebastian. Myśl ta już ciągle zaprzątała mój umysł do czasu, kiedy stałem się jej rzeczywistym uczestnikiem. Podczas niedzielnych wycieczek „w nieznane” zachęciłem kilku kolegów z naszych klubów rowerowych. Cały koszt przedsięwzięcia zamyka się kwotą 90 zł. Tyle wystarczy mieć w kieszeni na starcie nie licząc kosztów podróży powrotnej z Częstochowy do domu.

 

  

 

Dla młodzieży, głównie uczestniczącej w imprezie, jest to wspaniała wakacyjna oferta. Noclegi i wyżywienie otrzymujemy „z dobrego serca” od sponsorów na trasie przejazdu. Łącznie w ciągu siedmiu dni trwania rajdu trzeba pokonać 650 km. Rajd prowadzi kapelan z pomocą 5 kleryków. Uczestniczą w nim wszyscy nawet ci, którzy maja odmienną ideologię od obowiązującej w Czwartej Rzeczpospolitej. Jak na mój gust, za dużo paciorków po drodze, ale wybór należy do Ciebie. Większość decyduje się na powrót do domu pociągiem. Z moim kolegą wybraliśmy powrót na kółkach przez Grodków, Karpacz, Zgorzelec i po stronie niemieckiej, ścieżkami rowerowymi wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry do Szczecina. Chętnym do udziału w kolejnej pielgrzymce pomogę. Ugoszczę i przenocuję przed startem, który następuje wczesnym rankiem w poniedziałek z ogniska B.A. w Szczecinie.